×

Zasady dotyczące cookies

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu œwiadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Ostrzeżenie Ostrzeżenie: Istnieje możliwość zapisu pliku konfiguracyjnego w lokalizacji: /includes/configure.php. Istnieje ryzyko zagrożenia pracy systemu - zmień uprawnienia dla tego pliku.

W poszukiwaniu mistrzów życia

Autor: Tadeusz Bartoś
Wydawca: Santorski & Co
Data publikacji: 2009
Oprawa:miękka
Format:135x205
Stron:192
ISBN: 978-83-7554-087-1

25.00 PLN

 Wyprzedano 

Z rozmowy buddysty, chrześcijańskiego teologa i agnostyka wyłania się Bóg, jakiego do tej pory jeszcze nie znałeś. Bóg, który nie patrzy na ciebie jak policjant, prokurator, sędzia, więzienny nadzorca, despotyczny szef, bezduszny współmałżonek czy ksiądz formalista. Doskonała lektura dla każdego, kto szuka swojej własnej ścieżki duchowej. Zarówno w obrębie oficjalnych Kościołów i doktryn religijnych, jak i poza nimi. Dodatkowym walorem książki jest jej ekumeniczne przesłanie. Autorzy pokazują dobitnie, że ponad podziałami wyznaniowymi możliwy jest autentyczny dialog, polegający na wspólnym poszukiwaniu prawdy.

Z pomysłem realizacji obszernego wywiadu na temat głębi i uniwersalizmu Jezusowego przesłania nosiłem się od paru lat. Im dłużej o nim myślałem, tym bardziej wątpiłem, że kiedykolwiek go napiszę. (...) Dalecy od entuzjazmu byli także duchowni, którym proponowałem rozmowę. "To temat niebezpieczny, niosący zgorszenie - wyjaśnił jeden z księży. - Za snucie podobnych rozważań będzie pan smażył się w piekle". Bodajże do dwudziestego czwartego roku życia byłem praktykującym katolikiem, ministrantem, kościelnym lektorem i uczestnikiem ruchu oazowego. Przyznam, że w tamtym czasie spotkałem wielu wspaniałych księży, po prostu ciepłych i nadzwyczaj życzliwych ludzi, których serdecznie wspominam do dzisiaj. Jednak na pewnym etapie wiara przekazywana przez chrześcijaństwo stała się dla mnie niewystarczająca; w wielu sytuacjach jawiła się mi też jako kompletne zaprzeczenie tego, co dostrzegałem wokół, szczególnie pośród ludzi uważających siebie za tzw. prawdziwych katolików i nieraz deklarujących publicznie: "Kocham Jezusa". Mimo to sądzę, że o religii, nawet, gdy nie jest się jej zwolennikiem, można rozmawiać z szacunkiem, w sposób pozbawiony zapalczywego krytykanctwa albo ironii. Jednocześnie jednak nie sposób bagatelizować niepokojących zjawisk, które w rozmaity sposób - bywa, że niezwykle przebiegły - wpędzają nas na duchowe manowce. Podziwiam i szanuję ludzi, dla których wiara, bez względu na jej proweniencje, jest czymś, co otwiera na rzeczywistość, a co za tym idzie - czyni człowieczeństwo pełniejszym. Serdecznie dziękuję Wojtkowi Eichelbergowi i Tadeuszowi Bartosiowi za to, że poświęcili swój cenny czas i zgodzili się cierpliwie odpowiadać na moje - nie zawsze precyzyjne - pytania.